To be is to be contingent: nothing of which it can be said that "it is" can be alone and independent. But being is a member of paticca-samuppada as arising which contains ignorance. Being is only invertible by ignorance.

Destruction of ignorance destroys the illusion of being. When ignorance is no more, than consciousness no longer can attribute being (pahoti) at all. But that is not all for when consciousness is predicated of one who has no ignorance than it is no more indicatable (as it was indicated in M Sutta 22)

Nanamoli Thera

Wednesday, April 22, 2026

O pewnej korespondencji

 Trudno wyobrazić sobie korespondentów równie czcigodnych jak ta para: znakomita pisarka polska i jeden z najwybitniejszych eseistów naszych czasów o zadziwiającej erudycji. Korespondencja ta nie wynikła z przypadku. Jerzy Stempowski, syn Stanisława Stempowskiego, wybitnego działacza socjalistycznego, jednego z przywódców polskiego wolnomularstwa, był ostatnim towarzyszem życia Marii Dąbrowskiej. Po jego śmierci zawiązała się między Jerzym Stempowskim synem i Marią Dąbrowską regularna korespondencja, która trwała przez trzydzieści dziewięć lat. Jestem już przy trzecim tomie tych listów zebranych i z niechęcią myślę o ich rychłym zakończeniu, tak mądra, a zarazem swobodna jest ta proza epistolarna, utrzymana w pięknej i charakterystycznej dla każdego z rozmówców polszczyźnie.

Świetnie udokumentowany wstęp Andrzeja Kowalczyka poprzedzający Listy jest cennym źródłem informacji o ich autorach. Pominę tu obszerny biogram Marii Dąbrowskiej, której pisarstwo i życiorys są zainteresowanym znane. Najwięcej dowiedziałam się z tego wstępu o Jerzym Stempowskim, którego twórczość była zawsze przedmiotem mojego podziwu, a sama postać budziła zrozumiałe zaciekawienie.

„Jerzy Stempowski zaczynał od esejów, artykułów i recenzji, które publikował w prasie piłsudczykowskiej, w «Drodze», w «Głosie prawdy»” – pisze Aleksander Nowak. Wiązał z tym obozem nadzieje na powstrzymanie rosnących sił nacjonalistów. Po przewrocie majowym porzucił dziennikarstwo, złożył dymisję z urzędu sprawowanego w Prezydium Rady Ministrów, zbliżył się do antysanacyjnej opozycji. Publikował w „Wiadomościach Literackich”, „Skamandrze”, „Robotniku”, „Przeglądzie Współczesnym”, „Ateneum”, „Marchołcie”, w wileńskiej „Comoedii”. Zaproszony przez Leona Schillera został wykładowcą w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie. Emocjonalnie związany był z Ludwiką Rettingerową nazywaną Wichuna. Z zachwytem opisuje tę postać Halina Micińska-Kenarowa.

Autor wstępu, pisząc o drodze intelektualnej Jerzego Stempowskiego, zwraca szczególną uwagę na środowisko, w jakim się wychował. Wcześnie poznał kilka języków, w tym łacinę i ukraiński. W jego rodzinnym domu bywali Żeromski, Sieroszewski, Krzywicki, Strug. Studiował w wielu miastach europejskich, w Krakowie, Monachium, Paryżu, Zurychu, Bernie, Genewie. Nie ograniczał się do jednego kierunku, równie pilnie zgłębiał medycynę, muzykologię, filologię klasyczną i romanistykę, interesował się Chinami i islamem. Należał do najlepiej wykształconych Polaków swego czasu.

Od lat uważałam i uważam Hostowca, nazywającego siebie niespiesznym przechodniem, za niezrównanego mistrza eseju, bliskiego mi poprzez swój sposób myślenia i patrzenia na świat. Wielokrotnie wracałam do zbiorów jego pism i do listów kierowanych do Józefa i Marii Czapskich, Jana Kotta, Czesława Miłosza, Józefa Wittlina, Wiktora Weintrauba, do matki i do ojca. Z okazji czytania korespondencji z Marią Dąbrowską sięgnęłam teraz do tamtego zbioru wydanego przez „Zeszyty Literackie” jedenaście lat temu. Szczególnie porusza mnie opowieść o książkach znalezionych w opuszczonym schronieniu przemytników. Raz jeszcze Hostowiec wraca do tych wspomnień w liście wysłanym do pani Marii ze Szwajcarii w czerwcu 1942. Zacytuję ten fragment:

„Okazało się, że wszędzie, dokąd mnie bogowie prowadzili, czy w pałacach, czy na karczunkach, czy u filozofów, czy u przemytników, wszędzie życie układało mi się w podobny sposób. Wszędzie, nawet u leśnych karczmarzy, u flisaków, znajdowały się ciekawe książki, które ktoś kiedyś zbierał lub zapomniał, wszędzie wynikały podobne rozmowy, wszędzie znajdowałem towarzyszy dzielących te lub inne z moich gustów i zainteresowań, wszędzie odwiedzały mnie życzliwe zwierzęta, koniki, pieski i żuczki, słowem, po paru godzinach byłem już wszędzie w tym samym żywiole. Bądź więc dlatego, że nie zrezygnowałem z żadnego ze swych upodobań, bądź dlatego, że warunki nigdzie nie wymagały, abym był czymś innym niż przedtem, wydaje mi się, że zostałem taki sam jak przed trzema laty. Myślę też, że jestem w tym nieodrodnym synem swego ojca i z wiekiem staję się coraz bardziej do niego podobny. Bardzo też często o nim myślę”.

Charakterystyczne dla Jerzego Stempowskiego jest to, że rozważając otaczające go życie i studiując dzieła starożytnych i współczesnych mędrców, równocześnie nie gubi zainteresowania dla wydarzeń związanych zarówno z polityką, jak i ze sztuką współczesną. Nowak pisze, że podczas studiów w Zurychu interesował się Stempowski awangardą artystyczną, poznał Tristana Tzarę, Hugo Balla, bywał w Cabaret Voltaire. Jego sądy wyrażane w listach na temat sztuki są zawsze niezależne, poparte głęboką wiedzą i doświadczeniem. Jego erudycja i umiejętność obracania się w materiale czerpanym z nagromadzonej w księgach wielowiekowej mądrości nie przeszkadza mu w bystrym spoglądaniu na teraźniejszość, w jakiej żyje.

Zainteresowanie polityką, więcej, wiedza polityczna Hostowca jest imponująca. Daje o niej znać wyraziście w swoich listach, powołując się na okoliczności. Trudno tu też nie wspomnieć o jego wiedzy medycznej; dzieli się nią ze swoimi korespondentami i przyjaciółmi, którzy chętnie z jego rad korzystają. Przesyła ze Szwajcarii i z Francji leki, o jakie jest proszony. A próśb takich jest mnóstwo, on zaś niezmordowanie wysyła raz po raz dobroczynne paczuszki, choć wydatki te musiały się odbić na skromnym sposobie jego życia.

Julia Hartwig 

Dziennik 2

Ojciec Sergiusz

 Nieoczekiwanie rzuciłam się na Ojca Sergiusza Lwa Tołstoja w przekładzie Ryszarda Przybylskiego i od lektury tej już się nie mogłam oderwać, tak duże zrobiła na mnie wrażenie.

Jest w tej opowieści coś porażającego, czego już dawno przy lekturze nie zaznałam. Zdumiewająca śmiałość w rysowaniu postaci i sytuacji, które przeżywamy, widząc je niemal naocznie. Książę Kazatski, nie chcąc dopuścić do upokorzenia, jakim byłoby poślubienie kochanki cara, wstępuje do klasztoru, co jest dumną odpowiedzią na opinię świata, od którego, chcąc nie chcąc, jest zależny. Oddaje się w służbę Bogu, jedynemu, z którym chce mieć rachunki, co nic z jego wiarą lub niewiarą nie ma wspólnego. Znakomite zdolności, które czynią go pierwszym w szkole i w karierze wojskowej, dają o sobie znać również w zakonie. I tam chce być pierwszy. Talenty i towarzysząca im pycha oraz pragnienie emulacji nie opuszczają go również w służbie Bożej. Jego znakomitość staje się w konsekwencji przekleństwem i źródłem zła, a on sam jakby tego zła wcieleniem. Opanowany demonem pychy, uzyskawszy wszystko, co można było uzyskać w karierze wojskowej i w klasztorze, wystawiony na próbę złamania święceń, raz odrzuciwszy zmysłową pokusę, nie opiera się jej za drugim razem, kiedy przychodzi do niego przyprowadzona przez ojca cierpiąca na melancholię dziewczyna, która objawia się w zetknięciu z nim jako wcielenie powolności i pokusy, zła i grzechu. Ulega jej, ale ocknąwszy się o świcie, przerażony swoim występkiem, zrzuca strój duchowny, ścina włosy i wdziawszy na siebie chłopską odzież, ucieka z klasztoru. Odtąd staje się bezimiennym dziadem proszalnym, żyjącym z tego, co wyżebrze. Kierując się niewiadomymi intencjami, jakby szukając ukojenia, udaje się do przyjaciółki z dawnych lat, Warieńki, którą zastaje krzątającą się przy codziennych domowych zajęciach, zmienioną przez wiek, pokornie wykonującą swoje rodzinne obowiązki. Słucha jej prostych opowieści, zamyślony, po czym nagle zarzuca podróżny worek na plecy i odchodzi. Po co tu przyszedł, sam nie wie i my nie wiemy, można się jednak domyślać, że znalazł tu obraz życia bardziej „bożego” niż jego klasztorna droga, wypełniona z pozoru pobożnością, a naprawdę – nigdy nienasyconą ambicją. Wielkość Tołstoja objawia się w niejednoznaczności tej sceny, bo choć wzrusza nas los Warieńki, to przecież trudno uznać go za pociągający ideał istnienia. Minęło już kilka dni od skończenia książeczki o ojcu Sergiuszu, a sceny rozgrywające się w jego życiu widzę wciąż tak samo wyraziście. Jest to wspaniała rozprawa o złu tkwiącym w człowieku i czyhającym na niego w pułapce świata. Jak skromnie, po tym szeroko zakrojonym obrazie wnętrza ludzkiego, pod koniec opowieści sam Tołstoj, jakby nawołując również siebie do pokory pisarskiej, zawiera sens perypetii swojej postaci w pozornie banalnym zdaniu, stanowiącym rodzaj przesłania: „Im mniej znaczenia miały sądy ludzi, tym silniej wyczuwało się Boga”. Na tym zbudowane jest całe opowiadanie z powracającym natarczywie pytaniem: „Czy jest Bóg, czy nie ma Boga?”.

Julia Hartwig

Dziennik 1

ONI JUŻ TU SĄ



Radek Sikorski bardzo ucieszył sięz wykresu, który pokazuje wzrost liczby wniosków o polski paszport, składanych w polskim konsulacie w Tel Awiwie. Uznał, że to przejaw braku antysemityzmu: „Następnym razem, gdy ktoś na świecie powie, że Polska jest krajem antysemickim, pokażę mu ten wykres”. I, jak zwykle, mylił się gruntownie, bo „antysemityzm” Polaków to wymysł Żydów, a za to antypolonizm Izraelczyków jest zjawiskiem powszechnym, zwłaszcza wśród ubiegających się o polski paszport. Mylił się także dlatego, że zabieganie Żydów o polski paszport nie jest dowodem, że uznali Polskę za kraj filosemicki. Bo to tak, jakby tłumaczyć napływ murzynów z Afryki ich miłością do polskiej poezji. Oznacza tylko tyle, że uznali Polskę za kraj tak słaby, że przy pomocy pałki antysemityzmu, łatwo stworzą sobie w nim żerowisko.

„Ukryty koszt wojny: Ponad 125 000 Izraelczyków wyemigrowało” – takimi nagłówkami alarmowała „Times of Israel”. Gazeta opierała się na raporcie Knesetu, według którego to największa w historii kraju strata kapitału ludzkiego, a powodem jest ​​wojna z Hamasem. „To nie jest fala emigracji, to tsunami” – podsumował przewodniczący komisji Knesetu. Po wybuchu wojny w Zatoce, nie ujawnili najnowszych danych. Mieliśmy za to filmowe migawki z lotniska Ben Gurion, które świadczą, że „tsunami” to mało powiedziane. Gdy rakiety irańskie uziemiły loty, Izraelczycy pędzili na złamanie karku na południu do Ejlatu, następnie wszelkim dostępnymi środkami komunikacji na egipskie lotnisko Szarm el-Szejk, a stamtąd do Europy. I wiele wskazuje na to, że wybrali Polskę.

Przeprowadzony jeszcze przed wojną z Iranem sondaż wykazał, że 34 procent Izraelczyków rozważa ucieczkę z kraju. To prawie 3 mln ludzi! A co po eskalacji wojny, gdy irańskie rakiety skutecznie lądowały w Hajfie i Tel Awiwie, gdy uciekali z pola walki i tchórzliwie chowali się w schronach? Na pewno mają miejsce kolejne fale uchodźców, rozglądających się za bezpiecznym schronieniem. Gdzie uciekną, jak nie do Polski, jedynego bezpiecznego kraju? Bo emigracja do Niemiec czy Francji nie zapewnia bezpieczeństwa, zwłaszcza po wzroście nastrojów antyżydowskich na całym świecie. A pomocne będzie w tym podwójne obywatelstwo, bo wiedzieć trzeba, że polskie paszporty ma już 200 tysięcy Izraelczyków.

Skąd ta liczba?Jak wynika z danych Urzędu Wojewody Mazowieckiego, w ostatnich latach liczba obywateli Izraela ubiegających się o polskie paszporty wzrosła czterokrotnie. W 2022 r. o polskie obywatelstwo ubiegało się 4 tysiące obywateli Izraela, W 2024 (po ataku Hamasu) liczba ta wzrosła do 8,5 tysiąca. Tylko w latach 2015-17 „Polakami” zostało 10 820 Izraelczyków. W ciągu ostatnich 15 lat tylko w polskim konsulacie w Tel Awiwie zatwierdzono ponad 28 tysięcy wniosków o przyznanie polskiego obywatelstwa, co stanowi wzrost o 250 % w porównaniu z latami poprzednikami. Przy czym mowa tylko o jednym urzędzie, a wnioski można składać we wszystkich konsulatach na świecie i bezpośrednio u każdego z 16 wojewodów.

Mazowiecki Urząd Wojewódzki podaje, że w styczniu liczba obywateli Izraela ubiegających się o polski paszport wzrosła czterokrotnie. Oficjalnie deklarują chęć podjęcia w Polsce pracy lub studiów, ale reprezentujące ich kancelarie prawne nie ukrywają – chodzi o możliwość opuszczenia Izraela, gdy sytuacja stanie się niebezpieczna. Jest jeszcze inny powód – nasz paszport stał się bardzo atrakcyjny nie tylko z uwagi na możliwość zamieszkania w Polsce, ale także dlatego, że pozwala na wjazd bez wizy do wielu państw świata, w tym Izraelowi nieprzyjaznych.

Ilu Żydów ma dziś polskie obywatelstwo? Do tych z Izraela doliczyć trzeba tych, którzy o polskie obywatelstwo występowali, jako obywatele różnych państw i statystyki ich nie wyszczególniają. Tu rąbek tajemnicy uchylił nieopatrznie inkryminowany Radek, który w Senacie oświadczył: „Ja uważam – i wiem, że w marginalnej prasie to, co w tej chwili mówię, będzie odsądzone od czci i wiary, że jeżeli dzisiaj na przykład amerykańscy Żydzi zaczynają się starać o polskie paszporty – wydajemy 25 tysięcy polskich paszportów w USA – to to jest dobrze, a nie źle”. Polskie władze nie są w stanie podać precyzyjnej liczby. A może nie chcą? Przypomnijmy sobie, jak zareagowali na interpelację posła Korony, ilu w polskim rządzie ma obce obywatelstwo. A może nie chcą także dlatego, że wielu z rządzących ma podwójne obywatelstwo?

Nie zapominajmy też, że niezwykle sprawnie przebiega akcja rozdawania polskich paszportów Żydom „wypędzonym” z Polski w marcu 1968. Robi to nie tylko Sikorski. Akcję rozruszał Aleksander Kwaśniewski, a tempa nabrała za Lecha Kaczyńskiego, który obywatelstwo przywrócił 15 300 „ofiarom polskiego antysemityzmu”, i który osobiście i ostentacyjnie akt przywrócenia obywatelstwa wręczył synom Oskara Szyji Karlinera, szefa stalinowskiego Zarządu Najwyższego Sądu Wojskowego, z którego udziałem ferowane były wszystkie wyroki śmierci na polskich patriotach, i który doprowadził do takiego opanowania stanowisk w tym zarządzie przez oficerów żydowskiego pochodzenia, że instytucję nazywano „Najwyższym Rabinatem Wojska Polskiego”.

Z nie mniejszą werwą akcję kontynuował Tusk. W lutym 2008 r. jego minister zadeklarował, że podlegli mu wojewodowie będą potwierdzać obywatelstwo „szybko i bardzo szybko”, a procedura ma być „wręcz błyskawiczna”. Tuska w tym samym czasie zapowiedział wielki powrót Polaków z emigracji. Ale nie do końca był szczery, bo miał na myśli „Polaków” z Tel Awiwu i Nowego Jorku, którym jego minister rozdawał paszporty in blanco. Żywymi tego przykładami są Lejb Fogelman, Michael Schudrich i Szalom Dow Ber Stambler, bohaterowie chanukowych ceremonii w Sejmie. Przypomnijmy też, że Duda nawiązywał do tej akcji, bredząc o „Rzeczpospolitej Przyjaciół” i wykrzykując „Tu jest Polin”.

Ale to nie wszystko – na izraelskich „uchodźców” czekają w Polsce tłuste emerytury. Bo okazuje się, że kraj miodem i mlekiem płynący zapewnia „uchodźcom” z Izraela warunki, o których rdzenny Polak może tylko pomarzyć. Otóż 22 listopada 2016 r. zawarto z Izraelem umowę o zabezpieczeniach społecznych, a w niej takie smaczki: emerytury i renty wyliczone w Izraela są wypłacane przez ZUS w Polsce; strona polska nie ma prawa weryfikować wiarygodności przedkładanych przez stronę izraelską wniosków emerytalnych. Jaki był zatem ukryty cel umowy, jeśli nie zachęcanie do osiedlania się w Polsce i most finansowy dla „uchodźców” z Izraela?

Przypomnijmy, że za rządu Mazowieckiego czymś w rodzaju mostu powietrznego przerzucono do Izraela przez warszawskie lotnisko Okęcie, w tajnej operacji o kryptonimie „Most”, kilkaset tysięcy sowieckich Żydów, przedstawianych, jako prześladowanych „uchodźców” z ZSRR. Operacja sfinansowana została z pieniędzy ukradzionych Polakom przez Bagsika i Gąsiorowskiego. A jaki ma to związek z tematem tego tekstu? Otóż, inkryminowani do Izraela przybyli bezpośrednio z Polski, i zgodnie z obowiązującymi konwencjami międzynarodowymi i unijnymi mają prawo do Polski wrócić. Na przykład w ramach odwróconej operacji „Most” i też za pieniądze ukradzione Polakom.

Dlaczego Polacy nie wiedzą, jaka jest skala rozdawania obywatelstwa? Wiemy tylko, że w 2024 r. otrzymała je rekordowa liczba cudzoziemców (i że prawa obywatelskie uzyskało 40 tysięcy Ukraińców). Rzeczywista liczba nowych „Polaków” jest jednak wielokrotnie wyższa. Liczby nie obejmują bowiem tych, którzy uzyskali obywatelstwo drogą procedury „Przywrócenie obywatelstwa polskiego”, czyli uzyskania obywatelstwa przez potwierdzenie, że ma się przodków, którzy posiadali polskie obywatelstwo. To ta procedura sprawia, że uzyskanie naszego obywatelstwa przez Żyda jest bardzo proste, a przeszkody administracyjne łatwe do pokonania. Ilu Żydów zostało w ten sposób „Polakami”? Nie wiemy, ale musi być ich o wiele więcej niż beneficjentów tradycyjnych sposobów uzyskiwania obywatelstwa. Często są to osoby, które nie mają nic wspólnego z Polską, poza przodkami, którzy koczowali niegdyś na ziemiach Rzeczypospolitej, w tym Litwacy przesiedleni tam przez władze carskie i osoby, których przodkowie opuścili ziemie polskie jeszcze w XIX wieku.

Polska przyjęła miliony Ukraińców to, dlaczego nie miałaby przyjąć kilkuset tysięcy Izraelitów?Przyjmowanie „uchodźców wojennych”, obdarzanie przywilejami, żeby tu zostali na zawsze, zamienianie ich w osadników i nadawanie obywatelstwa i stwarzanie sytuacji nie do odkręcenia, przećwiczyli już na przykładzie „uchodźców” z Ukrainy. Jeśli powiążemy to z kolejnymi falami przesiedleńców z Ukrainy i relokacją uchodźców z Niemiec, to możemy smutnie skonstatować: Podmiana narodu polskiego trwa w najlepsze.

Przyjrzyjmy się innym faktom, które będą temu sprzyjać. W Polsce znajduje się około 1 miliona mieszkań pozostających w dyspozycji „międzynarodowych funduszy inwestycyjnych”, które (niby, jako lokata kapitału) stoją puste i bez problemu mogą zostać błyskawicznie zasiedlone. Dodajmy do tego, że większość firm deweloperskich operujących w Polsce to kapitał izraelski, a oddział Chabad w Polsce wyspecjalizował się w nieruchomościach. W Polsce czekają na nich nie tylko mieszkania, ale mienie pożydowskie. Przypomnijmy, że jedną z legalnych metod odzyskiwania majątku jest polskie obywatelstwo i że po przyjęciu w amerykańskim Senacie ustawy S447 nastąpił skokowy wzrost wydawania Żydom polskich paszportów.

Na witrynieRady Ministrów ukazał się tekst uchwały ws. Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego. W kościołach odczytano list Konferencji Episkopatu Polski, który zarzuca Polakom „deficyt miłości do Żydów”. Dwa dokumenty tylko pozornie nie mające nic ze sobą wspólnego. W rzeczywistości to skoordynowana, zaplanowana, mająca wspólny mianownik akcja dekretująca i nakazująca Polakom kochać „naród wybrany”, przygotowująca Polaków na przyjęcie przesiedleńców z Izraela.

Jak się zachowa Tusk wobec żydowskich przesiedleńców? To wiemy – zrobi to, co każe mu kanclerz Niemiec. Jak zachowa się Kaczyński? Też wiemy, bo jest autorem słów: „Izrael to przyczółek naszej cywilizacji”. A jak Karol Nawrocki? Ponieważ wiemy, że ma małe rozeznanie w światowej polityce, to jest rzeczą pewną, że tak, jak podpowiedzą mu doradcy. Niedawno dołączył do nich Michał Dworczyk, który poza tym, że odpowiadał w rządzie Morawieckiego za covidowy zamordyzm i jako pełnomocnik ds. Narodowego Programu Szczepień zakontraktował 64 mln szczepionek Pfizera za ponad 6 miliardów, był hersztem lobby ukraińskiego w rządzie i ponosi odpowiedzialność za transformację etniczną Polski. To on złowieszczo zapowiedział „uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej” (którą, poza Polakami, zamieszkiwali Rusini i Żydzi oraz potomkowie Ukraińców służących w SS Galizien i wnuk Romana Szuchewycza). To on grał pierwsze skrzypce w akcji przesiedlenia kilku milionów Ukraińców do Polski i rozdał na ten cel 40 miliardów. To z jego inicjatywy powstała ustawa, która zachęca Ukraińców do osiedlania się w Polsce. Krótko mówiąc, to jemu zawdzięczamy to, że ukraińska ośmiornica oplata Polskę coraz gęściej. Powrót Dworczyka jest tym bardziej znamienny, że to prawa ręka Morawieckiego, który w PiS i w ogóle reprezentuje najbardziej judaizujące kręgi.

Mówiąc o Dworczyku i jego proimigracyjnych wyczynach, nie sposób pominąć Pawła Szefernakera, szefa gabinetu prezydenta, który jako wiceminister spraw wewnętrznych ogłosił: „Ukraińcy, którzy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji przybyli do Polski, mogą od 1 kwietnia występować o pobyt stały w Polsce i tym samym o polskie obywatelstwo”. To on wraz z Dworczykiem wprowadził do propagandy nowy element (obok tego, że Ukraińcy bronią nas przez Ruskimi i ratują naszą gospodarkę): Musimy być Ukraińcom wdzięczni, że ratują demografię.Innymi słowy, wynalazł wielce oryginalny sposób zaradzenia problemowi wymierania Polaków – Sprowadzanie Ukraińców i rozdawanie polskich paszportów Żydom.

Nawrockiego otoczyli się (lub raczej otorbili) też chrześcijańscy syjoniści – jak to woli – judeochrześcijanie. Szef BBN wyraża radość z zabicia przywódcy państwa, z którym mamy od kilkuset lat stosunki dyplomatyczne. Szef Biura Polityki Międzynarodowej namawia prezydenta do mówienia o „prześladowaniu chrześcijan przez Iran” i uważa, że w konflikt w Zatoce powinniśmy zaangażować się czynnie”. Jeszcze inny owoc takiego doradzania: Na CPAC w Dallas prezydent jedzie tylko po to, żeby (oprócz poinformowania Amerykanów, że „Polacy nienawidzą Rosjan”, czyli że nie zgadzają się z polityką Trumpa wobec Rosji) ględzić o „braterstwie broni w Iraku i Afganistanie”, podczas gdy sam Trump wielokrotnie mówił: „Ponieśliśmy tam sromotną klęskę”.

Polskie obywatelstwo oznacza czynne prawo wyborcze i tym samym radykalną zmianę na polskiej scenie politycznej, Oznacza też bardzo szybkie oczyszczenie przedpola do masowego osadnictwa żydowskiego w Polsce, a później do wprowadzania w życie planu „Rzeczpospolitej Przyjaciół”. Czy Polacy są gotowi na takie zmiany? Czy są świadomi, że coś wisi w powietrzu, że coś się świeci, że coś knują?

Panie Prezydencie: Żadnego kajania się! Wstać z ringu! Otrzepać się! Czas najwyższy na wprowadzenie wiz dla obywateli Izraela, na wstrzymanie taśmowego wydawania polskich paszportów i anulowanie już przyznanych (celem wyjaśnienia poprawności ich nadania). Przy tym nie są tu potrzebne tylko ustawy, ale… odwaga. Niech inspiracją będą słowa Romana Dmowskiego: Polska może się układać z każdym na arenie międzynarodowej, z każdym państwem i każdą organizacją. Jednak z ośrodka, który wytwarza polską myśl polityczną, należy wypchnąć wszelkie wpływy zewnętrzne, uzależnienia agenturalne, ideologiczne, finansowe”.

Krzysztof Baliński

https://dakowski.pl/oni-juz-tu-sa/

Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie... PROTEST! Zofia Kossak, 1942

 Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie...


PROTEST! Zofia Kossak, 1942.

W getcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. Nie istnieje dla nich nadzieja ratunku, nie nadchodzi znikąd pomoc. Ulicami przebiegają oprawcy, strzelając do każdego, kto się ośmieli wyjść z domu. Strzelają podobnie do każdego, kto stanie w oknie. Na jezdni walają się nie pogrzebane trupy.

Dzienna przepisowa liczba ofiar wynosi 8-10 tysięcy. Policjanci żydowscy obowiązani są dostarczyć je do rąk katów niemieckich. Jeżeli tego nie uczynią, zginą sami. Dzieci nie mogące iść o własnych siłach są ładowane na wozy. Ładowanie odbywa się w sposób tak brutalny, że mało które żywe dojeżdża do rampy. Matki patrzące na to dostają obłędu. Liczba obłąkanych z rozpaczy i grozy równa się liczbie zastrzelonych.

Na rampie czekają wagony kolejowe. Kaci upychają w nich skazańców po 150 osób w jednym. Na podłodze leży gruba warstwa wapna i chloru polana wodą. Drzwi wagonu zostają zaplombowane. Czasem pociąg rusza zaraz po załadowaniu, czasem stoi na bocznym torze dobę, dwie… To nie ma już dla nikogo żadnego znaczenia. Z ludzi stłoczonych tak ciasno, że umarli nie mogą upaść i stoją nadal ramię w ramię z żyjącymi, z ludzi konających z wolna w oparach wapna i chloru, pozbawionych powietrza, kropli wody, pożywienia – i tak nikt nie pozostanie przy życiu. Gdziekolwiek, kiedykolwiek dojadą śmiertelne pociągi – zawierać będą tylko trupy…Wobec tej męki wyzwoleniem stałby się rychły zgon. Oprawcy to przewidzieli. Wszystkie apteki na terenie getta zostały zamknięte, by nie dostarczyły trucizny. Broni nie ma. Jedyne co pozostaje, to rzucenie się z okna na bruk. Toteż bardzo wielu skazańców wymyka się katom w ten sposób.

To samo, co w getcie warszawskim, odbywa się od pół roku w stu mniejszych i większych miasteczkach i miastach polskich. Ogólna liczba zabitych Żydów przenosi już milion, a liczba ta powiększa się z każdym dniem. Giną wszyscy. Bogacze i ubodzy, starcy, kobiety, mężczyźni, młodzież, niemowlęta, katolicy umierający z Imieniem Jezusa i Maryi, równie jak starozakonni. Wszyscy zawinili tym, że się urodzili w narodzie żydowskim, skazanym na zagładę przez Hitlera.Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje, i – milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym, co czynią.

Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej przeczulone na każdą krzywdę swoich. Milczą i Polacy. Polscy polityczni przyjaciele Żydów ograniczają się do notatek dziennikarskich, polscy przeciwnicy Żydów objawiają brak zainteresowania dla sprawy im obcej. Ginący Żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów.

Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są jego pobudki – jest ono nikczemne. Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – ten przyzwala.

Zabieramy przeto głos my, katolicy Polacy. Uczucia nasze względem Żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie – to pozostaje tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.

Nie chcemy być Piłatami. Nie mamy możności czynnie przeciwdziałać morderstwom niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować – lecz protestujemy z głębi serc przejętych litością, oburzeniem i grozą. Protestu tego domaga się od nas Bóg, Bóg, który nie pozwolił zabijać. Domaga się sumienie chrześcijańskie. Każda istota, zwąca się człowiekiem, ma prawo do miłości bliźniego. Krew bezbronnych woła o pomstę do nieba. Kto z nami tego protestu nie popiera – nie jest katolikiem.Protestujemy równocześnie jako Polacy. Nie wierzymy, by Polska odnieść mogła korzyść z okrucieństw niemieckich. Przeciwnie. W upartym milczeniu międzynarodowego żydostwa, w zabiegach propagandy niemieckiej usiłującej już teraz zrzucić odium za rzeź Żydów na Litwinów i… Polaków, wyczuwamy planowanie wrogiej dla nas akcji. Wiemy również, jak trujący bywa posiew zbrodni. Przymusowe uczestnictwo narodu polskiego w krwawym widowisku spełniającym się na ziemiach polskich może snadnie wyhodować zobojętnienie na krzywdę, sadyzm i ponad wszystko groźne przekonanie, że wolno mordować bliźnich bezkarnie.Kto tego nie rozumie, kto dumną, wolną przyszłość Polski śmiałby łączyć z nikczemną radością z nieszczęścia bliźniego – nie jest przeto ani katolikiem, ani Polakiem!

FRONT ODRODZENIA POLSKI

———————————————————————-
Tekst ten został napisany w reakcji na wielką akcję deportacyjną z getta warszawskiego do Treblinki (lipiec–wrzesień 1942).

https://dakowski.pl/protest-zofia-kossak-1942/

Włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

 



Wiem, kim są włodarze wojen, lockdown’ów i nienawiści do życia: To zawsze ci sami, te same postacie…

na podst.: x.com/intuslegens

—————————————————————————-

Wiem.

Wiem, że za lockdownem energetycznym stoją te same osoby, które stały za lockdownem sanitarnym.

Wiem, że miliardowe zyski z lockdownu sanitarnego trafiły do tych samych osób, które stoją za lockdownem gospodarczym – tj. do tych samych, którzy zaplanowali zakaz wydatków publicznych, emisji pieniądza przez państwo, zakładania przedsiębiorstw państwowych, państwowości służącej celom społecznym i solidarnościowym.

Wiem, że te same nazwiska zaplanowały kaftan bezpieczeństwa, jakim jest pakt stabilności, zasadę trzech procent, zakaz pomocy państwowej, zakaz wykupywania przez państwo własnego długu oraz ratowania pracowników przed lichwą.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown gospodarczy, zaplanowały również lockdown etniczny – poprzez zakaz dla narodów egzystowania według ich wielowiekowej tradycji, nakaz metysowania się, budowę społeczeństwa wielo-konfliktowego, chaotycznego, złożonego z niewolników nienawidzących się nawzajem.

Wiem, że te same osoby, które zaplanowały lockdown etniczny, zaplanowały również lockdown klimatyczny. Uniemożliwiają nam korzystanie z samochodu, domu, kotła, kominka, gazu, węgla, krów i produktów rolnych. Kontrolują, ograniczają, zakazują i cenzurują każdy krok, każdy oddech, każdą nadzieję, każde marzenie.

Wiem, że te same osoby, które stworzyły lockdown klimatyczny, stworzyły lockdown monetarny: każdy jeden zakup wiąże się z elektronicznym obciążeniem konta na rzecz banku, każda rodzina zmaga się z “nową normalnością” zadłużenia, wezwań do zapłaty, rat, odsetek i lichwiarstwa.

Wiem, że za tym wszystkim stoją te same osoby, które zabijają, eksterminują i dokonują ludobójstwa oraz masowych mordów na narodach, które nie stoją po ich stronie.

To są te same postacie, które domagają się od nas lockdownu pokoju, czyli lockdownu życia. Miliardy odebrane szkołom i szpitalom wydawane są na broń dla wojen Zachodu, kanonizowanych przez “europeizm unijny”.

Wiem, że te same osoby zabijają, oszukują, kłamią, kontrolują, niszczą, rujnują, wymazują wszelkie ślady miłości i człowieczeństwa.

Wiem to, choć nie mam dowodów, ale po prostu wiem.

Suma wszystkiego, co widzę, obserwuję, badam, analizuję, interpretuję, łączę i rekonstruuję, podpowiada mi, że to oni, zawsze oni, zawsze te same postacie.

Znam te postacie: moralną nikczemność tych postaci, ich okrucieństwo, ich nienawiść do nas, ich nieludzką naturę.

INFO: x.com/intuslegens

babylonianempire/wiem-kim-sa-wlodarze-wojen-lockdownow-i-nienawisci-do-zycia

Sunday, April 19, 2026

Beverly Eckert - “My Silence Cannot Be Bought"

 Please understand that the perpetrators of this heinous crime, anticipated in advance all of the intense scrutiny of their actions, knowing full-well that not everyone is dumb enough to simply blindly, accept without question their version of events. Indeed, this is where their damage limitation abilities now come to the forefront; they are nothing if not past-masters of the art of deception and disinformation.

The controlled-media generally ignored the 9/11 ‘truth movement,’ until a few months before the 2004 election, when the movement began to gain traction. But now these forces of evil love to focus on that same ‘truth movement,’ just so long as they are able to denounce and ridicule it, in much the same way as with all those that question all their other false-flag atrocities.

By 2009, the ‘9/11 truth movement’ was so inundated with disinformation that it had become almost a laughing stock. Their easily-discredited claims contaminated the greater issue and tarnished dissenters, across the board. The Zionist media, whether corporate or foundation-funded, to further their own agenda, could easily find ‘shills,’ (paid agents of deliberate dis-information) ranting about ‘the Jews” or ‘the Illuminati,’ the ‘lizard people,’ the missiles, holograms, mini-nukes or space-beam weapons vapourising the Twin Towers, in order to discredit the entire truth movement. Many shills and even public personalities, played the roles of professional disinformation artists, hard at work concocting and posting far-fetched garbage online, which gullible others repeated to their own detriment and that of the movement as a whole. It is far from easy to prove that any individual is a paid shill, a disinformation agent or a cyber-agent provocateur, but be assured, they are out there in Internet-land, in huge numbers. I have indeed personally met two of these cynical individuals, on separate occasions and who both openly boasted of the fact.

The author Thomas Pynchon wrote, “ . . . If they can get you asking the wrong questions, they don’t have to worry about the answers.” And if they can get you asking stupid questions, then their lapdog media can easily dismiss you as a ‘conspiracy nut.’ But please think for yourself. It is sometimes far from easy to discern or identify what is real information and what is not, but please do your own research to reach the truth, as 9/11 is surrounded by more deception and dis-information than almost any other topic.

The 9/11 truth movement is a prime target for dis-information, infiltration, and other forms of sabotage by forces who do not want the public asking difficult questions about 9/11. Believers of the official story may see the discussion of dis-information as further evidence of paranoia, but objective researchers will recognise the clear evidence of dis-information. Dis-information and counter-intelligence sabotage have long been used by government authorities in subverting progressive groups and causes.

Much dis-information is carefully crafted to appear legitimate and misleading evidence is often delivered alongside accurate information. Dis-information requires an intention to deceive whilst mis-information does not. In the 9/11 truth movement, both are apparent through evidence of materials, researchers, and groups that either consciously or unconsciously promote false or misleading information. Much incorrect information within the 9/11 truth community likely began as dis-information that has often been perpetuated as unintentional mis-information.

The objectives and methods of dis-information are very sophisticated. Here are some of the main strategies . . . 

The Straw Man Argument/Sensationalism. By promoting speculative, sensational, and false evidence, opponents can set-up easily debunk-able or dismiss-able points that can be used to lend credence to their position. The opposition prefers dealing with topics that can be easily countered, or that simply make 9/11 sceptics look like idiots.

Muddying the Waters. Making it harder to discern the real evidence/researchers/websites from the fake ones. This approach both frustrates efforts at understanding the subject and makes the project less focused and more frustrating to be a part of. For example, when a newcomer visits the ‘Scholars for 9/11 Truth’ site, and sees that there are two mutually-exclusive, competing groups (that are each essentially calling the other ‘dis-info,’) then they may become frustrated or dismissive of the entire movement. Even if an individual is interested in researching the facts of 9/11, distinguishing between honest information and dis-information, between trustworthy and suspect sources, becomes another time-consuming occupation, thereby distracting real investigation.

Bad Jacketing / Death by Association / Smear Campaign. By associating the target idea / individual / movement along with another topic that is already discredited (UFOs, anti-Semitism, Nazis, etc.,) the original subject can be smeared and dismissed. These smear campaigns can be extremely effective, as most people are very concerned with the image of a group or subject with which they may become involved. This dynamic may be seen in action in the generalised image of ‘conspiracy theories.’ Many diverse topics, UFOs, 9/11, JFK, Illuminati, Satanism, New World Order, are commonly conflated with each other in people’s minds.

Paranoia / Divide and Conquer. One of the most effective ways to destroy a group is to sow distrust among members by knowingly providing them with false information in order to create suspicion between authentic activists. Seemingly paradoxically, dis-information agents may actually promote discussion of dis-information / infiltration in order to increase paranoia.

Now it is widely acknowledged, that anything photographic can be faked, even YouTube™ amateur videos that either attempt to show us the truth, or to distort it. But it is video evidence that is the most compelling, especially that of dedicated amateurs.

Oddly enough, some of the most legitimate facts and discoveries of 9/11 come from dis-info agents, such as Alex Jones, Webster Tarpley, Dave von Kleist and other prominent names. They take us maybe 80% of the way to the truth, then sharply veer away from it in order to mis-direct.

The real benefit of this whole 9/11 psy-op, dis-info tactic, to those who would deceive us, is that it overloads our senses, plays with our minds, and finally we trust nothing at all that we may read or hear.

As has been demonstrated, the Zionists had total control over the crime scenes, the World Trade Center, the Pentagon, and even the Shanksville site. They also had control of US telecommunications, the computer spyware of the US military and NORAD defence systems, the CIA, NSA, and the FBI. The US Joint Chiefs of Staff, President George W. Bush, Dick Cheney, Donald Rumsfeld, the State Department, the Pentagon, were all in their thrall, too. In addition, this was coupled with total control of the mass-media, TV, radio, newspapers, magazines, the internet, including numerous ‘9/11 truth’ sites.

They also had total control of the 9/11 ‘investigations,’ and the 9/11 Commission and its report and total control of the evidence, both in destroying and manufacturing it.

And perhaps even more significantly, the Zionists had total control of 9/11 justice, from releasing the guilty Israeli ‘students,’ to framing innocent Arabs and the handling all litigation and legal procedures associated with 9/11. If Israeli agents were not prime suspects in the ‘false flag’ terror attacks on the World Trade Center, and if a passenger screening company owned by Israeli intelligence agents were not a defendant in the 9/11 litigation, the fact that the crucial 9/11 lawsuits were handled by two Zionist judges from the same synagogue, may be considered as a coincidence. But with so much evidence of Israeli involvement in 9/11 in plain view, the intimate connection with the State of Israel of these judges cannot be discarded as mere coincidence. It should rather be viewed as evidence of the on-going, high-level, and well-planned Zionist cover-up.

The federal judges, Alvin K. Hellerstein and Michael B. Mukasey, were both members of a Zionist congregation, the orthodox Kehilath Jeshrun synagogue of Manhattan, and were active supporters of its yeshiva, the Ramaz School. Hellerstein, who presided over the 9/11 litigation process, also had a connection to the Mossad through his son, Joseph. This is of crucial importance because one of the key defendants in the 9/11 wrongful death, tort litigation process was the Mossad-controlled airport security firm named ICTS which was in turn, the owner of Huntleigh USA, the passenger screening company that checked the passengers boarding the aircraft at the key airports on 9/11.

Whilst Michael Chertoff supervised the confiscation and destruction of the critical evidence, government appointed doctors ‘medicated’ the grieving relatives with mood-altering Prozac, and Kenneth Feinberg began his war of attrition on the families of the victims of 9/11.  Eligibility for the Victim Compensation Fund required the victims’ ‘physical harm or death’ as a result of one of the crashes, before compensation would be considered, to one of the relatives of a deceased victim.

But the ‘catch’ was the waiver of a claimant’s right to independently file suit, if he or she applied for fund money. In other words, accepting a fund payment automatically disbarred the relative from pursuing a lawsuit against the airlines or the US government. If victims or survivors decided not to take the money, the new law stated that they could “ . . . bring in the US District Court for the Southern District of New York, an exclusive cause of action for damages based upon the substantive law, including choice of law principles, of the State in which the crash occurred unless such law was inconsistent with or pre-empted by Federallaw.”

All those who settled for fund pay-outs, those who took the ‘hush money,’ were thereby kept quiet with gag orders and non-disclosure clauses, and their ideas of the truth about 9/11 would never be revealed in a courtroom. Very clever, indeed. So this federally funded pay-off to the families effectively prevented the possibility for almost all relatives to obtain justice or truth through the legal process, which would no doubt have caused some uncomfortable or unpalatable truths of the events of 9/11, to be revealed.

The Kenneth Feinberg Group, one of his highly profitable enterprises, was listed as one of the top ten supporters of the Jerusalem Institute for Israel Studies for 2004-2005. The Jerusalem Institute is an Israel-based Zionist organisation that supports the building of the illegal separation wall across Palestine, for example. The Feinberg Group also listed as its clients, major insurance and re-insurance companies such as Lloyds of London and these were the companies who stood to lose billions, had 9/11 victims’ lawsuits been forthcoming.

Feinberg was tasked with the prevention of the real facts of 9/11 from being disclosed in a court of law. He was a man whose job was to severely limit any compensation to the victims and victim’s families of this bloody crime spree, a man who was good friends with, and in league with, the mass-murdering masterminds of 9/11.

On 9/11, Barry Jennings reported that he and Michael Hess had been blown back by a big explosion inside WTC-7. He later said in an interview that he had heard explosions in Building 7 before either Tower had collapsed. And he also reported that he was stepping over bodies when he left the building, contradicting the official claim that no-one died in WTC-7. Jennings died mysteriously on 19th August 2008, two days before the release of the NIST Report’s first draft. The cause of death was undisclosed. A private investigator was hired by his family to investigate his strange death, but he quickly returned the money he had been paid, referred the case back to law enforcement and that was that. But why does the death of Barry Jennings continue to be shrouded in mystery and what was it that scared-off a highly-paid private investigator?

As in the case of the JFK assassination, many people knew many secrets, and were unafraid to talk about them, but unfortunately this brought them to the attention of powerful forces, and were thus considered a threat. Human life is indeed cheap, to the banksters. Whether it is one single life, or that of billions of lives, it does not matter in the slightest to them. They are simply sacrificed for the banksters’ evil goals. It is just business, nothing personal.

Beverly Eckert was murdered by Zionist operatives who were threatened by her relentless pursuit for justice regarding the death of her husband, Sean Rooney, whom she had loved dearly. Rooney had died a terrible, heart-rending death as WTC-2 collapsed around him and it was a truly horrendous event. Beverly was actually speaking on the phone with Sean, who was trapped in the building, and while she was speaking to him, saying a tearful goodbye, he died in the collapse.

In her own words, she said . . . “I guess I wish I wasn’t here, because it was such a different life before September 11th. I never envisioned myself speaking to the public having to say anything other than about my own little life. I was just like everyone else, very complacent, very content. World events didn’t seem to affect me, that’s what I believed at the time. All that changed on September 11th, and I guess I just found that I couldn’t just sit back and be a victim. I hate that word. I guess we’re always called victims’ families and things like that. I hate that term, what it conveys is helplessness and no control. I think it’s just been part of my healing process to see if I can make something good happen out of allthis.

BeverlyEckertMy husband Sean worked in the South Tower, his office was on the 98th floor with a couple of hundred other people and he didn’t really have a good understanding of evacuation and escape options and so they went up, only to find that the doors were locked. They had a window of opportunity to escape down Staircase A, there were three staircases in the South Tower. I think they thought that the rooftop was an option, and so they went up and they were trapped because the roof doors were locked. And I heard from him, he called me and was able to get through to me so I was one of the very lucky family members, I was able to say goodbye. I know what happened to him, I know what his last moments were like. He was very brave. He was a hero. So I have a legacy that I have, that I thought just to take his strength and try to do something positive with it. He was a really strong individual his whole life and I’m kind of feeling infused with that now. I’m trying to make a difference. I’m trying to find the truth in all this chaos.”

Beverly had also issued this statement . . . 

“My Silence Cannot BeBought

Beverly Eckert, Friday, 19thDecember 2003

I’ve chosen to go to court rather than accept a payoff from the 9/11 victims compensation fund. Instead, I want to know what went so wrong with our intelligence and security systems that a band of religious fanatics was able to turn four US passenger jets into an enemy force, attack our cities and kill 3,000 civilians with terrifying ease. I want to know why two 110-story skyscrapers collapsed in less than two hours and why escape and rescue options were so limited.

I am suing because unlike other investigative avenues, including congressional hearings and the 9/11 commission, my lawsuit requires all testimony be given under oath and fully uses powers to compel evidence.The victims fund was not created in a spirit of compassion. Rather, it was a tacit acknowledgement by Congress that it tampered with our civil justice system in an unprecedented way. Lawmakers capped the liability of the airlines at the behest of lobbyists who descended on Washington while the September 11 fires still smouldered. And this liability cap protects not just the airlines, but also World Trade Center builders, safety engineers and other defendants.

The caps on liability have consequences for those who want to sue to shed light on the mistakes of 9/11. It means the playing field is tilted steeply in favour of those who need to be held accountable. With the financial consequences other than insurance proceeds removed, there is no incentive for those whose negligence contributed to the death toll to acknowledge their failings or implement reforms. They can afford to deny culpability and play a waitinggame.

By suing, I’ve forfeited the ‘$1.8 million average award’ for a death claim I could have collected under the fund. Nor do I have any illusions about winning money in my suit. What I do know is I owe it to my husband, whose death I believe could have been avoided, to see that all of those responsible are held accountable. If we don’t get answers to what went wrong, there will be a next time. And instead of 3,000 dead, it will be 10,000. What will Congress dothen?”

Eckert was one of the few surviving relatives who refused to accept the ‘hush money’ offered by Kenneth Feinberg and took her own action, ultimately leading to the White House and beyond. She sought only justice for her husband and in so-doing publicly referred to the Zionist-orchestrated Project for the New American Century, as the “most sinister” of all documents she had ever seen. Eckert had gathered evidence that former President Bush knew all about the attacks in advance and had even contributed to the planning of them. Because of her relentless activism she was ‘allowed’ to meet with Barack Obama, informing him that she would not rest until justice was served, and also demanded that George Bush be investigated for conspiracy and complicity in mass-murder.

Less than a week later, Beverly Eckert was dead.

She had met with Obama in 2009 at the White House asking him to open a new 9/11 investigation. Obama shook her hand on TV, then sent her on a ‘complimentary’ flight to Buffalo to celebrate her late husband’s 58th birthday anniversary. The plane crashed just 6 days after the meeting with Obama and Beverly Eckert was silenced forever.

The crash of Continental Express flight 3407 brought tragedy to the friends and family of all 50 victims, but for one family, grief struck for a second time. The plane was flying without cause for concern, but then it suddenly began pitching wildly and crashed. The slick media ‘experts’ claimed it was due to ice, yet the plane had powerful de-icing systems. Suspiciously, there was a strong FBI presence at the crash scene. The FBI only investigates cases where the NTSB has determined that ‘foul play’ is involved. They stated that criminal action was ruled out, yet their presence proved otherwise.

This suggests that they knew there was foul play and that their only purpose at the scene was to enact a cover-up operation. The forensics team was led by the same man who led the forensics recovery efforts for Flight 93 in Shanksville. This man was a FEMA operative who had also worked with the UN on the crash of Egyptian Airlines 990 (another black-op.) Was he considered a ‘safe pair of hands,’ for dealing with these incidents?

Marvin Bush’s house maid, Bertha Champagne, was killed on 29th September 2003 on Marvin’s property.  As with many other bizarre stories relating to the Bush family, Bertha was crushed to death in Marvin’s driveway by her own vehicle which pinned her against the garage.  The investigation concluded that it was an ‘accident.’ What did she know?

There were so many other ‘convenient’ deaths, too. Here is just a sample . . . 

Kenneth Johannemann, an eyewitness to explosions inside WTC, saw “floors just blow up.” He suffered a gunshot wound to the head, ruled as a suicide.

Prasanna Kalahasthi, the wife of a 9/11 ‘Flight 11 passenger.’ Her death was ruled as a ‘suicide by hanging.’

David Graham, a dentist who saw three of the 9/11 hijackers (after the event) with a Pakistani businessman in Shreveport, Louisiana, was murdered by poisoning with anti-freeze.

Paul Smith, a helicopter pilot for WABC7 on 9/11, died in a ‘car accident.’

Michael H. Doran, a 9/11 victims lawyer, died in a plane crash.

Christopher Landis, the former Operations Manager for the Safety Service Patrol for the Virginia Department of Transportation, interviewed by makers of the documentary exposé ‘The Pentacon’ and who gave the filmmakers a photographic collection, containing evidence that the Pentagon attacks were not as officially described. Death ruled as a ‘suicide.’

An un-named ticket agent at Boston, Logan airport who allegedly checked-in Atta and Alomari. Death ruled as a ‘suicide.’

Perry Kucinich, the brother of the Congressman who advocated a new 9/11 investigation. Fell down some stairs.

Salvatore Princiotta, the firefighter from Ladder 9. Murdered.

Deborah Palfrey ran a ‘high-class’ prostitution ring in Washington DC, that had several of the 9/11 perpetrators among its clients.

She naively said in an interview with Alex Jones, that . . . “I have information that would be of great interest to the 9/11 Commission. There’s information that I have that would have been very important for the 9/11 Commission to know, having to do with intelligence picked up about 9/11 before it happened.”

Alex Jones: “The fact that you’re so visible, really protects you, going on Larry King and other big shows. Do you want to put it on record that you’re not planning to commit suicide?”

Deborah Palfrey: “No, I’m not planning to commit suicide. I’m planning to go into court on April 17th if indeed we do have the trial, and I plan on defending myself vigorously and I plan on exposing the government in ways that I do not think they want me to expose them on.”

On 15th April 2008, a police spokesman said that when Deborah’s mother, Blanche went outside, she noticed that the bicycle that was normally kept in the shed, had been moved. Then upon entering the shed located on the west side of the residence, Blanche Palfrey discovered her daughter Deborah had apparently hung herself from a metal beam on the ceiling of the shed, using a nylon rope. She then called 911. At approximately 11.01 am, the Fire Rescue department pronounced Deborah Palfrey dead from suicide.

So in conclusion, there is monumental corroborating evidence that Israel played a central role in the 9/11 attacks, aided and abetted by corrupt elements of the Bush administration. This is reinforced by Zionists’ many roles in the cover-up.

Those who are relatively new to the issues of false-flag terrorism, Zionism and the New World Order may be asking themselves if suggestions that ‘Israel did 9/11’ is just another ‘conspiracy theory’ or is ‘anti-Semitic.’ That particular dis-information has been disseminated by the 9/11 perpetrators themselves, who love to exploit it as a means of deflecting attention from themselves, their crimes and deceptions.

We also have Israelis with proven foreknowledge, a highly-placed Zionist with access to the best Flight Termination System for electronically hijacking aircraft via a Command Transmitter System, an Israeli Instant Messaging service through which two hours’ advance knowledge of an attack on the World Trade Center was transmitted, and Zionists who were friends with four Israeli prime ministers and who took control of the WTC lease, and insured the buildings against terror attacks for billions of dollars, six weeks before the buildings were destroyed in terror attacks, not forgetting to insert a clause stating that in the event of a terrorist attack the partners could not only collect the insured value of the property, but would also be released from all of their obligations under the 99-year lease.

I would assert that the original plan was to have both Twin Towers collapse at around 10.00 am, which would allow the perpetrators’ lackeys sufficient time to exit WTC-7, and then have Flight 93 strike WTC-7 at around 10.30 am. This third strike would provide the pretext for the planned WTC-7 collapse, which was necessary in order to eliminate evidence of the remote-control transmitters for controlling Flights 11, 175, and 93, that is, if remote-controlled planes or drones were used, and radio controls for the detonating of charges in each of the Twin Towers. However, Flight 93, scheduled to depart at 8.00 am, was delayed because of congestion and did not depart until 8.42. At 9.36 am, Flight 93 filed a new flight-plan to arrive in Washington at 10.28. Unfortunately for the perpetrators, the US air defences could not be delayed indefinitely, and so United Airlines 93, was shot down near Shanksville at 10.06 am. The Zionist plotters still had to demolish WTC-7, but were now without a convenient ‘suicide-piloted’ passenger plane to hand. Hence, the official story was compelled to ridiculously assert that the collapse of WTC-7 was solely as a result of ‘fires.’

And after the event,  the Zionist ‘mafia’ and the Bush Administration had a false pretext for the attacking and looting of nations that were now deemed ‘fair game’ as states who ‘sponsored terrorism.’ The CIA was anxious to invade Afghanistan in order to get back into the opium trade, which had proven highly lucrative for them until the intervention of the Taliban. The Bushes and their partners-in-crime hoped to profit from Iraq’s oil wealth, from looting its Oil-for-Food fund, and from extensive reconstruction contracts, all of which were conveniently offered to their cronies. Israel wished to see its Arab neighbours neutered, and maybe even turned into its ‘satellite colonies’ as the US, UK and Germany already were. But their immediate interest was Iraq, not Afghanistan. The Bush family had business links with the bin Ladens, and Osama was selected as the arch-villain since his health was rapidly failing and he was not expected to survive long. But it was much easier to link Osama with Afghanistan than Iraq.

And so, the world was redefined after 11th September 2001, just as it had been so many times before, with previous earth shattering and cataclysmic, false flag events. But it was now the new age of the ‘War on Terror,’ however the only terrorism in existence was being instigated by the very same people allegedly fighting against it.

Behind The Curtain

A Chilling Exposé of the Banking Industry

John Hamer

Saturday, April 18, 2026

Squirrels – Inhabitants of Mars?

 

Situation: On September 28th back in 2012 NASA released a photo to the public taken by the Curiosity Rover depicting the red tinted barren landscape that we have been condi-tioned to believe is what Mars looks like. The problem is that several intrepid souls over the years have matched up the scenery from Mars photographs as being a dead ringer for the Mojave Desert located in Nevada and California sans a little red tint to the photoshopped outcome. While it could be argued that Mars and the Mojave Desertscapes look re-markably similar, what can’t be refuted easily at all by NASA is why is there a Mojave ground squirrel in their pho-tograph. NASA refuses to address the fact that the squirrel is in their photo maintaining that the climate of Mars is com-pletely inhospitable for animal growth with an atmosphere of 95.32 percent Carbon Dioxide. So NASA where did the squirrel come from? Maybe this is why relatively few photos are ever released to the public of the final frontier.

Guy S. Stanton, III

**