To be is to be contingent: nothing of which it can be said that "it is" can be alone and independent. But being is a member of paticca-samuppada as arising which contains ignorance. Being is only invertible by ignorance.

Destruction of ignorance destroys the illusion of being. When ignorance is no more, than consciousness no longer can attribute being (pahoti) at all. But that is not all for when consciousness is predicated of one who has no ignorance than it is no more indicatable (as it was indicated in M Sutta 22)

Nanamoli Thera

Wednesday, April 22, 2026

Ojciec Sergiusz

 Nieoczekiwanie rzuciłam się na Ojca Sergiusza Lwa Tołstoja w przekładzie Ryszarda Przybylskiego i od lektury tej już się nie mogłam oderwać, tak duże zrobiła na mnie wrażenie.

Jest w tej opowieści coś porażającego, czego już dawno przy lekturze nie zaznałam. Zdumiewająca śmiałość w rysowaniu postaci i sytuacji, które przeżywamy, widząc je niemal naocznie. Książę Kazatski, nie chcąc dopuścić do upokorzenia, jakim byłoby poślubienie kochanki cara, wstępuje do klasztoru, co jest dumną odpowiedzią na opinię świata, od którego, chcąc nie chcąc, jest zależny. Oddaje się w służbę Bogu, jedynemu, z którym chce mieć rachunki, co nic z jego wiarą lub niewiarą nie ma wspólnego. Znakomite zdolności, które czynią go pierwszym w szkole i w karierze wojskowej, dają o sobie znać również w zakonie. I tam chce być pierwszy. Talenty i towarzysząca im pycha oraz pragnienie emulacji nie opuszczają go również w służbie Bożej. Jego znakomitość staje się w konsekwencji przekleństwem i źródłem zła, a on sam jakby tego zła wcieleniem. Opanowany demonem pychy, uzyskawszy wszystko, co można było uzyskać w karierze wojskowej i w klasztorze, wystawiony na próbę złamania święceń, raz odrzuciwszy zmysłową pokusę, nie opiera się jej za drugim razem, kiedy przychodzi do niego przyprowadzona przez ojca cierpiąca na melancholię dziewczyna, która objawia się w zetknięciu z nim jako wcielenie powolności i pokusy, zła i grzechu. Ulega jej, ale ocknąwszy się o świcie, przerażony swoim występkiem, zrzuca strój duchowny, ścina włosy i wdziawszy na siebie chłopską odzież, ucieka z klasztoru. Odtąd staje się bezimiennym dziadem proszalnym, żyjącym z tego, co wyżebrze. Kierując się niewiadomymi intencjami, jakby szukając ukojenia, udaje się do przyjaciółki z dawnych lat, Warieńki, którą zastaje krzątającą się przy codziennych domowych zajęciach, zmienioną przez wiek, pokornie wykonującą swoje rodzinne obowiązki. Słucha jej prostych opowieści, zamyślony, po czym nagle zarzuca podróżny worek na plecy i odchodzi. Po co tu przyszedł, sam nie wie i my nie wiemy, można się jednak domyślać, że znalazł tu obraz życia bardziej „bożego” niż jego klasztorna droga, wypełniona z pozoru pobożnością, a naprawdę – nigdy nienasyconą ambicją. Wielkość Tołstoja objawia się w niejednoznaczności tej sceny, bo choć wzrusza nas los Warieńki, to przecież trudno uznać go za pociągający ideał istnienia. Minęło już kilka dni od skończenia książeczki o ojcu Sergiuszu, a sceny rozgrywające się w jego życiu widzę wciąż tak samo wyraziście. Jest to wspaniała rozprawa o złu tkwiącym w człowieku i czyhającym na niego w pułapce świata. Jak skromnie, po tym szeroko zakrojonym obrazie wnętrza ludzkiego, pod koniec opowieści sam Tołstoj, jakby nawołując również siebie do pokory pisarskiej, zawiera sens perypetii swojej postaci w pozornie banalnym zdaniu, stanowiącym rodzaj przesłania: „Im mniej znaczenia miały sądy ludzi, tym silniej wyczuwało się Boga”. Na tym zbudowane jest całe opowiadanie z powracającym natarczywie pytaniem: „Czy jest Bóg, czy nie ma Boga?”.

Julia Hartwig

Dziennik 1

No comments:

Post a Comment